Serwis Internetowy Stowarzyszenia Koalicja Nowosądecka

Wybory 2014: połączenie drogowe z Brzeskiem

  • Opublikowany przez* lepszynowysacz
  • - 2014-08-30
Jurków droga krajowa nr 75

Jurków droga krajowa nr 75 / wikipedia.org Misiek2


Po dwudniowej przejażdżce do Warszawy i dalej, do Torunia, można pokusić się o przemyślenia odnośnie problemu drogowego, jakim jest Sądecczyzna.


Wszyscy dobrze znamy fenomen Cudu Nowaka, czyli dramatycznej poprawy jakości dróg zaraz po minięciu znaku określającego granice naszego miasta. Niestety dla Nowaka, z roku na rok drogi dookoła miasta (a szczególnie te niewiodące do NS) zyskują nowa nawierzchnie, piękne chodniki, nowoczesne oświetlenie oraz widoczne oznakowania. Jechałem przez maleńkie gminy i biedne wsie na drogach równiejszych i piękniejszych niż cokolwiek kiedykolwiek zrobione przez Mirka. Skąd oni biorą dofinansowanie? Kasa musi płynąć z niesamowicie skomplikowanych struktur wymagających osobistych kontaktów, wypełniania milionów stron wniosków w języku chorwackim. Gdyby tak nie było, można by się pokusić o pytanie – dlaczego ratusz sadecki nie potrafi zdobyć tej samej kasy?

Drugi fenomen dotyczy Mirka – włącznie w Sączu widzę setki studzienek na pojedynczej drodze. I nie mam na myśli starych, nieremontowanych ulic. Remonty Mirkowe nie uwalniają nas od studzienek na środku, boku, górze, dole drogi. Normalny człowiek by pomyślał, że remont usunie ten problem na pobocze, chodnik, itp. Może i tak się dzieje, ale nie w Sączu i nie u Mirka.

I najważniejsze. Przejazd z Brzeska do Warszawy zajmuje dzisiaj, w 21 wieku, 3.5 godziny. Po wejściu na S7 można już tylko czekać na pojawienie się tablicy miejskiej z syrenką w tle. Za to przejazd z Sącza do Brzeska, to godzina, półtorej, bez łamania przepisów. W związku z tym, zadajmy naszym kandydatom pytanie o prawdziwe, najważniejsze, najpotrzebniejsze wyzwania naszego regionu. Po co nam Wenecja, itp. dyrdymały, skoro bez sprawnego i krótkiego dojazdu do Sącza nikt i nic się w nim nie znajdzie, żadna firma się tutaj nie przeniesie, żaden przedsiębiorca nie otworzy nowej działalności.

Nie jestem ślepym optymistą i nie oczekuję, że nowo wybrani politycy wywalczą dla nas trasę szybkiego ruchu lub przedłożenie autostrady. Wlokąc się za traktorem, furmanką, lekko zawianym tirowcem a na koniec za najwolniejszym kierowcą przewożącym mięso lokalnego potentata, miałem objawienie. Unia nie da nam kasy, polski rząd już swoja dawno rozkradł, województwo woli dawać na Kraków i A4, zaś region i miasto nie mają bladego pojęcia, co robić. Nie możemy więc liczyć na ogromne projekty z miliardowymi dofinansowaniami, pociągniecie całej nowej nitki przez nowe tereny.

Krótkoterminowo wystarczyłaby modyfikacja trasy Sącz – Brzesko. Realna, szybka, do wynegocjowania z lokalnymi samorządami oraz właścicielami terenów przy drodze. Dla usprawnienia ruchu, wystarczyłoby dodać w różnych miejscach drugi pas, do wyprzedzania, wymuszający na furmankach i dostawczych jazdę po prawym pasie, dając kierowcom osobówek szanse na ominiecie wlekącego się złomu. I to ominiecie legalne, bez naruszania podwójnych ciągłych, ryzykowania na zakrętach i wyprzedzania na trzeciego. Każdy, kto jechał trasa na Brzesko może zidentyfikować kilkanaście miejsc, w których można dokleić pas ruchu. Każdy obywatel, wyborca.

Dlaczego nie mogą tego wymyśleć nasi politycy? Czyżby jazda samochodem służbowym za kasę wyborców uwalniał od twórczego myślenia?

Doklejki to rok, dwa i mamy przyspieszenie dojazdu do najbliższej cywilizowanej drogi – A4. I dalej w Polskę, rozwijającą się szybciej niż nasze miasto pod leniwymi rządami Nowaka.

Źródło: http://lepszynowysacz.wordpress.com/2014/08/09/wybory-2014-polaczenie-drogowe-z-brzeskiem/